Realizacje, Techniki i narzędzia

Jak zrobiłem pierwszy niedoskonały portfel

Mój stary portfel zakupiony w sklepie w końcu się zużył, skóra się poprzecierała, tu i tam się porozrywał, puściło kilka szwów. Zamiast kupować postanowiłem sobie zrobić nowy. W papierach odkopałem szablon portfela Iana Atkinsona z Leodis Leather, był w pakiecie z wyposażeniem warsztatu, które kupiłem na początku. No i coś tam uszyłem. Trochę go ponosiłem i postanowiłem podejść do tematu jeszcze raz, i tym razem zrobiłem mniejszy, już według swojego szablonu i pomysłu. Fakt, nic oryginalnego, ale od czegoś trzeba było zacząć, prawda?

Duży portfel z szablonu

Może zacznę od tego dużego portfela, wykonanego według znalezionego szablonu. W moim odczuciu wadą projektu jest brak drugiej przegródki na banknoty i przy wykonywaniu z cienkiej skóry (jedyna sensowna opcja), rogi nie są wystarczająco usztywnione, a przy górnej krawędzi wystaje kawałek mizdry. Cała górna krawędź jest przy tym dość wiotka i również nie wygląda tak całkiem fajnie. Jeśli chodzi o przegródkę na bilon, to mój stary portfel miał to lepiej zrobione: otwierała się cała góra przegródki i bez wysypywania na rękę można było wyciągnąć dowolną monetę. Działało to jak zgięte na bocznych ścianach pudełko. W moim następnym dużym portfelu zrobię właśnie tak, jak w starym. A teraz już do końca same pozytywy. Projekt prosty, chudy i praktyczny w użyciu na co dzień. Nie za duży, nie za mały, mieści to co potrzeba. Nie ma z nim też dużo pracy, fajny projekt na start. Co do materiałów, to skórka około 2mm, nitka Ritza Tiger ok. 1mm, dziurki 7SPI. Na licu tylko oleje i woski. Przy porównaniu portfeli fajnie widać, jak ta roślinnie garbowana skóra dostaje kolorów od słońca. Linie przy slotach na karty zrobiłem „nowymi” liniarkami, zakupionymi latem. Właśnie do takich rzeczy są potrzebne, świetnie też działają przy paskach do zegarków i bransoletkach.

Mały portfel własnego projektu

Jak pisałem, ten duży trochę ponosiłem, ale kusiło mnie coś jeszcze mniejszego. Więc zaprojektowałem sobie taki mniejszy egzemplarz. Kilka uwag do procesu projektowania, przez które wykonanie nie jest idealne. Po pierwsze, slot na karty wyszedł mi trochę nierówno. Zrobiłem sobie 4 elementy – szablony na sloty, po 2 na każdą stronę. Rysowałem ręcznie, przy pomocy krzywików. Jeden z elementów wyszedł nieco inny. Przy rysowaniu ręcznym powinienem zrobić 2 elementy i odrysowywać od nich po odwróceniu na drugą stronę. Mniejsze ryzyko nierówności, ale za to nieco trudniej optymalnie rozmieścić wszystko na płacie skóry, żeby zminimalizować odpad. Wersję „produkcyjną” powinienem wykonać na komputerze i pracować na wydrukowanym szablonie. Druga sprawa to umiejscowienie elementów na płacie skóry. Teraz podszedłem do sprawy oszczędnościowo, minimalizowałem odpad i nie zwracałem uwagi na jednorodność materiału, ani na kierunki łatwiejszego rozciągania się skóry. Dlatego dwie części slotów na karty nieco inaczej się rozciągnęły w czasie szycia, zwłaszcza na rogach. Nie widać tego jakoś specjalnie, ale raz, że nie da się tego porządnie wyszlifować na krawędzi (takie wredne, miękkie farfocle z mizdry), a dwa, że właśnie po zszyciu wychodzi ciut nierówno. Skórę trzeba porządnie ugniatać w czasie szycia, żeby wszystko „jakoś” pasowało. W przyszłości trzeba brać poprawkę, że odpad będzie, elementy pozycjonować na płacie skóry tak, żeby bardziej rozciągające się miejsca były ukryte i nigdy na krawędziach. Natomiast grupy elementów zawsze ustawiać w tą samą stronę, chyba, że będą cięte z jakiegoś bardzo równego fragmentu ze środka płata skóry. Materiały, jak widać ze zdjęć, to kopiuj – wklej to samo, co w dużym portfelu.

Moje wnioski

Portfele to już trochę bardziej złożone przedmioty, wymagające przygotowania szablonów. Nie polecam zabierania się za takie projekty bez planów. Praca z cienką skórą też jest dla mnie czymś, w czym raczej zdobywam doświadczenie. Przede wszystkim nie wybacza ona błędów w rozkroju, tak jak materiał o grubości 3mm i większej. Konsekwencją błędów będzie nieprawidłowe spasowanie elementów lub trudność w wykończeniu krawędzi. No nic, kaletnikiem chyba nikt jeszcze nie został z marszu, trzeba ćwiczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *