Blog
Okładka na zeszyt z wierszami pradziadka
W czasie ostatniej wizyty u babci i wspominania przez nią starych czasów przypomniało jej się o pamiętniku – zeszycie na wiersze należącym do pradziadka. Zeszyt nadal leży w szufladzie, pierwsze wpisy w nim to rok 1921, więc przedmiot już niemal wiekowy. Trochę przemyśleń, trochę wierszy, a trochę pamiętnika. Rozpadała się okładka, wyglądał już jakby zaraz miał się rozlecieć. Uroku dodaje mu niewątpliwie fakt, że pradziadek opanował całkiem nieźle sztukę kaligrafii i musiał mieć fajną fleksującą stalówkę.
Postanowiłem zadbać o rodzinny artefakt proponując babci oprawienie go w coś fajniejszego. Od pomysłu do wykonania!
Skóra nowej okładki oczywiście garbowana roślinnie, grubość około 2mm. Nitka około 0,6mm, dziurki 7SPI. Na licu olej kopytkowy i mieszanka woskowo-tłuszczowa. Trochę wosku na bardziej postrzępione krawędzie, nie starałem się o idealny wygląd tej okładki, bo jakoś mi nie pasował do wiekowego notesu. Zrobiłem zakładki trochę inaczej niż zwykle: od zewnątrz je doszyłem, a na krawędzi od wewnętrznej strony wyżłobiłem rowek i zagiąłem ją. Mam zamiar częściej stosować ten wzór w swoich okładkach, również w połączeniu z nitami. Co tam jeszcze? Obwoluta i okładka notesu poszły do śmieci. Z zeszytu usunąłem stare zszywki i, jak widać na jednym ze zdjęć, zszyłem go ręcznie jeszcze raz. Zeszyt jest przymocowany do wewnętrznej wkładki skórzanej, która z kolei jest doszyta do okładki, co pozwoliło na osiągnięcie ładnego „grzbietu”.
Mam cichą nadzieję, że tak oprawiony notes będzie mógł zachować integralność przez następne kilkadziesiąt lat. Skóra wytrzyma – martwię się trochę o papier, który wieczny też nie jest…








