Paski do zegarków, Realizacje

Pasek mocno naturalny z klamerką pre-v

Późną wiosną i na początku lata jest parę okazji, żeby obdarować kogoś bliskiego ręcznie robionym prezentem, jakim może być pasek do zegarka. Taka też jest historia tego paska. Oto jak mi z nim poszło.

Została mi jeszcze resztka takiej całkiem przyjemnej skóry, ze starych zapasów. Dlatego na wierzch paska powędrowała właśnie ta, którą widać na zdjęciach, skóra bydlęca garbowana roślinnie. Podszewka wykonana ze skóry świńskiej, takiej całkiem cienkiej, typowo podszewkowej.

Jak to jest zrobione

Kawałki skóry dociąłem na wymiar, zostawiając 1mm naddatku. Pasek szyty na 20mm, więc ciąłem kawałki 21mm, żeby mieć margines na wyrównanie krawędzi papierem ściernym. Na brzegach zmniejszyłem grubość – przy pomocy nowego narzędzia, bo przy okazji zakupu nowych ostrzy do noża krążkowego, nabyłem ostatnio nożyk Olfa BTC-1, który jest taki super, że aż wkrótce poczynię krótką notkę w dziale Techniki i narzędzia.

Wycięte kawałki pozawijałem na brzegach, skleiłem i na to wszystko nakleiłem podszewkę. Obecnie mam klej poliuretanowy, śmierdzi bardziej niż butapren, ale ma mniej znaczków ostrzegających o niebezpieczeństwie dla zdrowia. Gdy wykończę tą tubkę, to spróbuję z klejem, którego rozpuszczalnikiem jest woda. Dam znać jak to się sprawdza. Sklejone kawałki poklepałem młotkiem, żeby dobrze złapały i zostawiłem na noc.

Naturalne kolory

Odnosząc się do tytułu posta… efekt kolorystyczny, jaki osiągnąłem, jest wynikiem użycia tylko naturalnych składników, a gdyby nie olej kopytkowy, to byłoby jeszcze 100% vege. Następnego dnia nadeszła pora na pacykowanie kawałków skóry różnymi rzeczami. Na początek olej kopytkowy, bo fajnie zmiękcza skórę i chciałem, żeby wniknął głęboko, na każdy kawałek poszły 3 warstwy. Dzięki temu pasek do zegarka będzie odpowiednio giętki i wygodniejszy w noszeniu. Później mieszanka woskowo-tłuszczowa, 2-3 warstwy, w zależności od tego, jak mi się nabrało. Później wierzch zabezpieczyłem woskiem pszczelim stopionym z woskiem carnauba, nakładałem je lekko nagrzaną lutownicą (taką jak ze stacji lutowniczej), żeby wosk się nie przypalał. Warstwa wosku była raczej z tych grubszych. Na wierzch emulsja z wosku, mydła i sody – wosk i mydło dają efekt nabłyszczenia, a soda delikatnie przyciemnia.

Krawędzie szlifowane papierami ściernymi od 80 do 400. Następnie trochę wody z gumą tragakantową i drewienko. Przeszycia zrobiłem cienką nitką do skór tylko w strategicznych miejscach. Zastosowałem klamerkę typu pre-v, która moim zdaniem fajnie komponuje się z takimi naturalnymi paskami albo po prostu z grubszymi modelami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *