Akcesoria dla zwierząt, Realizacje

Smycz dla psa impregnowana dawną metodą

Smycz dla psa

Dzisiaj druga jak do tej pory rzecz dla czworonoga. Dawno temu była obroża. Najpierw kilka fotek najnowszej smyczy dla psa.

Technikalia

Smycz wycięta ze skóry garbowanej roślinnie. Cięta wzdłuż płata, już dość blisko grzbietu, w miejscu wykazującym zwyczajowo większą odporność na rozciąganie. Cienkie paski (~1,5cm), których krawędzie zostały nieco przycięte pod kątem około 45 stopni.  Kolejnym etapem było farbowanie, użyłem Kendy w kolorze jasny brąz. Ze względu na potrzebę uzyskania jednolitego koloru od strony lica i mizdry zdecydowałem się na farbę, w której farbuje się przez zanurzenie elementu w cieczy. Dzięki temu pigment wnika głęboko i daje równy kolor.

Sam nie mam psa, ale spodziewam się, że smycz zostanie nieźle przeciurana po krzakach, mokrej trawie i innych błotach. Dlatego zdecydowałem się na bardzo solidną impregnację wyrobu. Metoda bardzo starodawna, kąpiel w gorącym wosku pszczelim. W średniowieczu tym sposobem utwardzano skórzane zbroje, aczkolwiek z tego co wiem, wosk był bardziej gorący niż u mnie. Od wyższej temperatury skóra garbowana roślinnie silnie twardnieje. Ja nie potrzebowałem twardości, a impregnacji.

Po odparowaniu rozpuszczalnika z farby, roztopiłem w garnku wosk pszczeli z dodatkiem wosku carnauba i odrobiny parafiny. W tak przygotowanym impregnacie zanurzałem kolejno elementy. Trzymałem je tak długo, aż ze skóry przestały wydobywać się bąbelki, co sugerowało pełną penetrację skóry przez wosk. Trwało to około 2 minuty na element. Wosk miał prawdopodobnie temperaturę 60-70 stopni celcjusza, jak kapał na dłonie to nie parzył.

Po zastygnięciu wosku, trochę skrobania i polerka lica, krawędzi oraz mizdry. Zdziwiłem się jak ładny połysk uzyskałem.

Pętelka na dłoń oraz karabińczyk zostały wykonane przy pomocy solidnych, dwustronnych nitów w kolorze srebrnym.

Ogólne wrażenia

Jak wspominałem zaskoczył mnie połysk, ciekawa jest również zmiana koloru, z jasnego brązu takiego jak w trzymadle do jogi, na ciemny, głęboki i ładnie nasycony odcień. Po zgięciu smyczy pojawiają się w naprężonym miejscu kreseczki o jaśniejszym odcieniu, identyczne zjawisko jak w ostatnim pasku. Przypomina to też skóry typu crazy horse. Ponadto skóra stała się bardziej sztywna, nabrała masy i nieco pamięci kształtu. W dłoni smycz leży pewnie, trzyma się ją przyjemnie.

Teraz pora na testy. Na szczęście pies nie jest rozmiarów owczarka kaukaskiego, no ale podobno nieźle ciągnie. zobaczymy ile to moje woskowanie jest warte. Jak będą następne wyroby tego typu, będzie to oznaczało że dużo, jeśli nie, to eksperyment zaliczę do ciekawych aczkolwiek nieudanych. W przyszłości spróbuję wykonać tą metodą jakąś okładkę na mały zeszyt, przede wszystkim ze względów estetycznych, bo kto tarza się w mokrej od porannej rosy trawie robiąc notatki?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *