Naprawy i przeróbki, Realizacje, Techniki i narzędzia

5 powodów, dla których warto naprawiać rzeczy ze skóry (i kiedy nie warto)

Ozdobna sprzączka torebki

Trend naprawiania zyskuje na popularności, szczególnie w większych miastach. Ma to sens i powodów jest na pewno więcej, niż te pięć, które udało mi się wymyślić. Niekoniecznie ma swoje podłoże w oszczędności (z tego powodu nasze babcie cerowały skarpetki) – choć pewnie i takie przypadki się znajdą. Dziś ze względu na dostępność wszystkiego w sklepach raczej chęć naprawiania bierze się z przekonań, troski o zasoby Ziemi, ewentualnie sentymentu, bo też i często usługa naprawiania jest wręcz dobrem luksusowym i drogim wybrykiem. Ale czy rzeczywiście tylko dla takiego kaprysu warto naprawiać?

Muszę stwierdzić z przykrością, że wielu rzeczy, także z różnych rodzajów skóry lub pseudoskóry, NAPRAWDĘ NIE WARTO tykać, jeśli się zużyją. Powodem tej nieopłacalności jest ich słaba jakość i to, że nawet po naprawie długo nie pociągną. Zacznijmy więc przekornie od tego…

… kiedy wg mnie nie warto naprawiać skórzanych rzeczy

Moim zdaniem nie warto płacić za naprawę rzeczy, które od początku były kiepskiej jakości i już mają ślady zużycia nie do odratowania. Są to na przykład rzeczy z kiepskiej skóry licowej, która już się przetarła lub popękała, wszystko zrobione z mielonki (tego w zasadzie chyba nawet nie da się naprawić) niekiedy z dodatkiem wstawek z jakiegoś plastiku. Oczywiście hobbystycznie lub w przypływie troski o planetę można pokusić się o drobne podszycie czy łatkę, ale na pewno nie będzie to opłacalne. Biorąc pod uwagę cenę naprawy u dowolnej osoby, która umie to zrobić, w relacji do czasu, na jaki taka naprawa wystarczy – to niestety naprawdę się nie opłaca.

Poniżej zdjęcia z naprawy plecaka z tzw. ekoskóry, czyli po prostu poliuretanu imitującego skórę – zrobiona dla Mamy tylko chyba po to, by przekonać się, czy naprawdę nie ma to sensu. Ukrycie starych wystających nici, przygotowanie skórzanej podkładki o tym samym rozstawie dziurek 3mm, ponowne przeszycie ręczne z wjechaniem na szelki (z jednej strony się pruło, z drugiej dla symetrii) – to wszystko zajęło prawie godzinę. Ale to nic – największy problem to zachowanie poliuretanu, który rwie się przy przeciąganiu igły. Nie można mocno zaciągnąć nici, bo jest mocniejsza niż ten badziewny materiał i przecina go. Nie da się prawie zrobić równego szwu, bo materiał rozciąga się i pruje. Po zakończonej pracy człowiek zastanawia się, ile jeszcze wytrzymają te wiotkie szelki.

Na takie naprawy szkoda czasu, chyba że nie masz nic lepszego do zrobienia lub pieniędzy gdy chcesz to komuś zlecić. W sumie czas to pieniądz… Na jedno wychodzi. Lepiej od razu zaopatrzyć się w trwały, dobrej jakości zamiennik zepsutego przedmiotu. W ten sposób inwestujesz w przedmiot, który wystarczy na resztę życia albo co najmniej na kilkanaście lat, zamiast wyrzucać pieniądze na naprawę czegoś, co za chwilę znowu się zepsuje. Zlecanie tego typu napraw byłoby o wiele za drogie w relacji do tego, na ile taka naprawa wystarczy.

Bardzo często nie da się też naprawić nawet drogich butów skórzanych z podeszwą przyklejaną do cholewki w trakcie wtryskiwania, dostępnych w wielu sklepach. Przy niskiej cenie wielu modeli nie opłaca się też naprawiać butów z podeszwami przyklejanymi do cholewek klejem. Z mojego doświadczenia, jeśli wcześniej nie pójdą nitki z przeszyć, to właśnie połączenie cholewki z podeszwą często jest tym, co ulega awarii.

Skóra naturalna (garbowana roślinnie lub chromowo*) w naprawie

Skóra naturalna, nielakierowana, co do zasady jest idealnym przykładem materiału, z którego wyroby naprawiać warto, bo ma swoją wartość i jest podatna na penetrację środków pielęgnujących lico. O ile w ogóle trzeba – bo w tym przypadku naprawy zwykle wynikają raczej z niewłaściwego użytkowania w połączeniu ze starością lub zużycia „elementów towarzyszących”. Sam materiał jest bardzo trwały. Czasami puszczają starego typu nici, które nie są tak wytrzymałe jak nowoczesne.

Ostatnio zainteresowały mnie też wysokiej jakości buty, szyte tradycyjnymi metodami. Te, w przeciwieństwie do powszechnie panujących butów z klejoną podeszwą, można i warto naprawiać, gdy podeszwa dokona swojego żywota. Wymiana podeszwy w takich butach – jeśli rzeczywiście będzie konieczna – tania nie jest, ale w relacji do wysokiej ceny nowych butów oraz ich jakości – ma to sens. O takich tradycyjnych metodach wykonania butów oraz konkretnych modelach, z jakimi mam do czynienia, możesz przeczytać w najnowszej kategorii bloga: O butach.

A zatem… zepsuła się sprzączka od paska? Odpadło zapięcie od torebki? Brakuje jakiejś ozdoby w torebce po babci? Przecięty materiałowy pasek, przetarty szew, zabrudzenia i zalania? Nie ma sprawy, wszystko da się zrobić, trzeba tylko chcieć, oto 5 powodów.

1. Naprawianie jest eko i w ogóle super.

Na wysypiskach zalega wystarczająco dużo materiałów, których nie dało się przetworzyć – lub dało się, ale i tak na nie trafiły. Zasoby naszej planety są ograniczone, i coraz częściej możemy się o tym przekonać, śledząc zmiany środowiskowe i klimatyczne, do jakich doprowadziła ludzka działalność. Małe, jednostkowe działania, naprawienie jednej torebki zamiast kupienia nowej, to niewiele, ale na masową skalę mogłyby zrobić różnicę. Przegrzebanie głębin szafy, strychu babci, garażu taty, odwiedzanie targów staroci, kupowanie prezentów z drugiej ręki albo oddawanie własnych, akcje wymianki, komisy społeczne, licytacje charytatywne… Jest mnóstwo sposobów, by minimalizować ślady pozostawiane po sobie na naszej planecie.

A jeśli ktoś ma kolekcjonerskie skłonności lub lubi otaczać się ładnymi przedmiotami – przy okazji można „nachapać się” wyjątkowych okazji. Jeśli to Cię przekonuje, zerknij na kategorię Drugie życie rzeczy w sklepie. Od czasu do czasu znajdziesz tam coś, co nie było w naszym domu potrzebne, ale nie mogliśmy się oprzeć pokusie ratowania i dawania drugiego życia właśnie 😉

2. Stare przedmioty mają duszę.

Są unikalne i jedyne w swoim rodzaju, drugiego takiego nie znajdziesz – szczególnie, jeśli naprawisz go, dodając trochę „smaczku”. Nie są kolejnym galeriowym nabytkiem, jakiego pełno na ulicach, i niosą ze sobą cząstkę historii. Być może tego pudełka używała Twoja mama, babcia? Czy ta plama na torbie ma jakąś ciekawą historię? Może jakiś człowiek przywiózł ten gruby pasek do spodni z dalekiej wędrówki, wracając na swoje? A gdyby tak przekazać ten skórzany plecak swojemu dziecku, które poniesie go dalej w świat… Z pewnością zdarza się, że ludzie naprawiają rzeczy z sentymentu do ich historii.

W naszym domu lubimy otaczać się rzeczami z alternatywnych źródeł – wymienionych w pierwszym punkcie. Staramy się nie mieć dużo rzeczy, ale wiele z tych, które mamy, są unikalne i… nasze.

3. Naprawianie jest tańsze – zazwyczaj…

Często można usłyszeć pogląd, że dzisiaj to już nic nie warto naprawiać, lepiej kupić nowe. Niestety czasami rzeczywiście takie przedsięwzięcie się finansowo nie opłaca w stosunku do zakupu nowej rzeczy. Często u szewca lub krawcowej można zapłacić krocie za zszycie dziury lub wstawienie nowego zamka. Jednak jeśli przedmiot jest solidny, to nawet zapłacenie 20-30% ceny nowego może mieć sens, bo może służyć przez kolejne lata.

Dodatkowo żeby nie przepłacić, do napraw można poszukać małych zakładów, ogłoszeń w internecie od osób „dorabiających” na naprawach w domu i nie mających wygórowanych cen (z racji skali nie muszą wynajmować lokalu, płacić ZUS-ów). Czasem też warto zapłacić więcej za naprawę, mając w perspektywie zastąpienie rzeczy nową, która zepsuje się o wiele szybciej i być może nieodwracalnie. Takie postępowanie wpędzi nas w kolejny cykl kupowania, kupowania, kupowania.

4. Naprawianie stwarza nowe możliwości.

Przede wszystkim pojawia się pokusa i zarazem możliwość personalizacji i dostosowania rzeczy do naszego gustu, zwłaszcza jeśli bierzemy się za nie sami. Oczywiście równie dobrze może się to odbyć drogą zlecenia takiej przeróbki komuś innemu. Za luźna kieszonka? Inny mechanizm zapięcia? Ciekawszy kolor zamka? Dodatkowa naszywka z inicjałami? Specjalna przegródka, dłuższy pasek, dodatkowa możliwość regulacji, zmiana materiału zużytego już elementu, całkowita zmiana koloru, kolorowa łatka, jeden guzik z innego kompletu – wymieniać można bez końca.

5. Warto naprawiać dla własnej satysfakcji… samodzielnie.

W dzisiejszym świecie wiele osób pracuje 8 godzin przed komputerem, wykonuje prace umysłowe, usługowe lub inne „mało namacalne” profesje charakterystyczne dla nowoczesnej rzeczywistości. Zrobienie czegoś, co wymaga nie tylko inwencji twórczej i pomysłu, ale przede wszystkim wysiłku fizycznego, czasami złamanego paznokcia albo odciska na palcu – może przynieść ogromną satysfakcję. Nie mówiąc o oszczędności, bo zamiast płacić za naprawę, używamy do tego własnych rąk.

Tak samo jest zresztą z zyskującą na popularności renowacją starych mebli czy naprawianiem i przerabianiem ubrań, na które moda lubi powracać. Nawet jeśli nie od razu efekt spełnia wszystkie oczekiwania… ćwiczenie czyni mistrza! A darmowe tutoriale na Youtube – jeszcze bardziej 😉

Przykłady napraw i przeróbek akcesoriów skórzanych

W galerii poniżej dodaję kilka zdjęć z napraw i kilka przykładów przedmiotów skórzanych, którym Warsztat dał nowe życie lub przerobionych w celu zmiany funkcjonalności. Było tego więcej, ale jak to ja – od razu zabieram się za czyszczenie i nie zawsze pamiętam o zdjęciach, a jak już wyczyszczę/ naprawię to zwykle jacyś chętni już są. Jak będę miał kolejne przykłady, to dorzucę zdjęcia przed i po.

Skórzany plecak szkolny zamykany na zatrzask otrzymał nowe szelki, wyczyściłem i odnowiłem mu lico, pozbyłem się plamy na froncie – napisy „ze szkolnej ławki” w środku pozostały, bo mają klimat. Oficerski pas został wyczyszczony, natłuszczony i uelastyczniony – pozostały ślady po klamrze, ale wyszło niczego sobie i poszedł w dobre ręce. Duża skórzana torba na ramię z kieszonkami została wyczyszczona, napacykowana mieszanką woskowo – tłuszczową, ma nowe szelki zamiast paska, bo została zaadaptowana na plecak. Na niej akurat widać stan przed – przebarwienia, zarysowania i plamy. W torebkach damskich robię zwykle podobnie – czyszczenie mydłem glicerynowym, natłuszczanie, gdzieniegdzie wygładzenie krawędzi. Pasek żony został odrestaurowany w ten sposób, że zrobiona została od nowa wstawka skórzana, do której przymocowana była klamra. Stara wątpliwej jakości zużyła się przy dziurkach, ale reszta plecionego paska była ciągle niczego sobie i niewielkim nakładem czasu dało się przywrócić do stanu używalności.

Z ciekawostek czekają już drugi rok na swój czas dwa klimatyczne fartuchy spawalnicze, otrzymane w spadku – jeszcze nie doczekały się twierdzącej odpowiedzi na pytanie, czy warto je naprawić 😉

Pomoc w trudnych, skórzanych przypadkach

Jeśli masz coś z dobrej jakości skóry i potrzebujesz przeróbki, naprawy, wyślij mi zdjęcie, w miarę możliwości doradzę co można zrobić, chociaż z braku czasu bardzo sporadycznie podejmuję się napraw. A jeśli już, to prawdę mówiąc raczej dla zasady niż dla zysku 😉

*dobrej jakości

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *