zniszczony pasek do zegarka

Dlaczego pasek do zegarka się rozkleił? Historia jednego paska

Dzisiaj będzie o rozebranym na części i przeanalizowanym aż do przekroju pasku do zegarka z podkładką z fabryki, wypuszczonego na rynek pod marką Fossil, a dalej – o pasku mojego wykonania, który go zastąpił. Później zrobiłem jeszcze kolejne 3 w różnych kolorach dla tego samego właściciela, miałem też okazję wykonywać paski inspirowane tym wzorem, ale przeznaczone do mniejszych zegarków. Przykładowo, po odjęciu jednego z nitów i przeskalowaniu, ponieważ miał tylko 20mm między uszami, taki sam model pojechał do mniejszego zegarka Sinn z mechanizmem Lemania 5100 w środku.

Pasek wzięty pod lupę należy do tych trochę droższych, za ponad stówkę za nowy w sklepie. Opowiem Wam, co poszło nie tak i może jeszcze trochę się powywnętrzniam na temat „dlaczego lepiej jest mieć rzeczy ze skóry zrobione ręcznie niż w fabryce”….

Jak się psuje pasek – made to break

Pasek, zmęczony życiem, zawiódł po roku, czyli dość szybko… Był używany na zmianę z dwoma innymi, wcale nie najczęściej. Wiem to, bo z ciekawości podpytałem jego właściciela, nie ze szklanej kuli. Na wierzchu jakoś się trzymał, oprócz zabrudzeń i odkształceń niewiele tam się działo. Natomiast od spodu było bardzo źle. Pęknięcia, rozwarstwienia, wykruszenia – tak bym opisał pokrótce to, co się z nim stało. Dlaczego pasek się zepsuł? Dlaczego tak szybko?

Z tego, co do tej pory zaobserwowałem, skóra pęka, jeśli nie jest właściwie natłuszczona i gdy narażona jest jednocześnie na częste zginanie. Tutaj dodatkowo pękła najcieńsza warstwa skóry na pasku, podszewka. Obstawiałbym oszczędnościowe podejście do wykończenia skóry podszewkowej i brak odpowiedniego natłuszczenia na etapie produkcji. Do tego kiepska jakość chemicznego garbowania (kontra garbowanie roślinne, którego jak może wiecie jestem fanem) pogorszyła parametry mechaniczne materiału poprzez degradację włókien kolagenowych. A na końcu właśnie zastosowanie zbyt cienkiej skóry i dodanie trzeciej warstwy w środku, czyli problem już z samym projektem wyrobu. Czyżby klasyczne made to break, które motywuje lojalnych klientów marki do zakupu kolejnych pasków?

Koszty materiałów nie są duże

Skoro już wiemy, dlaczego pasek się rozkleił i wytarł, przeanalizujmy, jaką logiką kierowano się przy doborze materiałów i produkcji. Największy koszt przy produkcji pasków to praca ludzkich rąk. Mamy tu wycinanie, szycie (maszynowe), klejenie, tłoczenie, dziurkowanie pod język klamry, montaż klamer, wyrównanie krawędzi i ich malowanie. Na tyle ile ogarniam ceny, sam materiał skórzany jest w tym pasku wart jakieś 2 zł netto. Nawet wliczając w to naddatek na odpady z wykrojów i zaokrąglając kwotę w górę dla równości. Do tego dochodzą jeszcze koszty nitów, nici, klamry (pewnie poniżej 2zł w hurcie), środków do pielęgnacji, jednak są to drobne koszty, szczególnie przy masowej skali.

Robiąc taki pasek z wysokiej jakości włoskiej skóry (chromowej) materiał wyszedłby za 4 zł. A ze skóry garbowanej roślinnie 5-6 zł, w zależności od garbarni. Czyli maksymalnie 2 do 4 zł więcej…

Po co więc producenci psują paski?

Faktem jest więc, że materiały to niewielka składowa kosztów produkcji paska, więc jaki jest sens aż tak na nich oszczędzać? Przecież pasek można wykonać z jednego kawałka dobrej jakości skóry. Długą część zgiąć w połowie i wycieniować na zgięciu, żeby teleskop dobrze leżał. Natomiast krótką część zagiąć na obu końcach i zrobić podobne cieniowanie przy klamerce i przy teleskopie, a tylko środkową część dokleić. Pominęłoby się wtedy tą środkową warstwę, a dzięki temu pozostałe dwie mogłyby być nieco grubsze. Nawet produkcyjniak zrobiony tym sposobem, z dobrej skóry, wytrzyma kilka lat i nie będzie się rozklejał ani pękał. Łatwiejszy proces, mniej warstw do przerobienia, mniej czynności. Gdzie tu logika?

Jedyne dwa uzasadnienia jakie przychodzą mi do głowy, to:

  1. ekstremalne oszczędności,
  2. jeszcze bardziej prawdopodobne, celowe produkowanie nietrwałych rzeczy po to, by kupować nowe.

Większość osób słyszała o planowanym postarzaniu produktu i jego pierwszej odsłonie, czyli tzw. spisku żarówkowym z 1924 r. Nie jest tajemnicą, że choćby rozmaite sprzęty AGD nie wytrzymują już tyle, co kiedyś, zanim ludzkość wpadła na pomysł, że nie opłaca się już robić raz, a porządnie. Dla głodnych szczegółów, polecam Wikipediową stronę na ten temat na początek.

Grunt, że w tym przypadku na szczęście klient był sprytniejszy – postanowił kupić nowy, ale nie kolejny ten sam od producenta. Tym razem zdecydował się na zrobiony na zamówienie pasek od rzemieślnika, czyli – ku mojej uciesze – u mnie.

Chcesz zobaczyć, jaki pasek zastąpił ten rozklejony?

Koniecznie zobacz kolejny wpis „Pasek rzemieślniczy do zegarka Fossil Coachman CH2565„.

Pasek rzemieślniczy do zegarka Fossil Coachman CH2565
Shopping Cart
Verified by MonsterInsights