Portfele i etui, Realizacje

Kolorowe etui na dokumenty

„Drobny gadżet idealny na prezent – co nie oznacza, że mało pracochłonny”. Taki wstęp pod nagłówkiem posta napisała mi żona, która ostatnio trochę więcej angażuje się w bloga. Myślała, że jak małe, to szybko zrobię i będzie na prezenty noworoczne. Zdziwiła się, gdy dostała takie dwa małe gadżety w postaci etui na dokumenty po 7 godzinach pracy. Zostawię ten wstęp, ale dodam też swój:

Jedni robią na Nowy Rok postanowienia, a ja portfeliki.

Etui wykonane według tego wzoru już pojawiały się na blogu. Przy tej okazji nieco odświeżyłem szablon, tak żeby pasował do nabytych w końcówce 2019 roku narzędzi. Poprawiłem to, co w poprzedniej wersji mi się nie podobało. Pojemność etui się nie zmieniła, mieszczą one dowód rejestracyjny, 4 karty (po dwie na każdą przednią kieszonkę) oraz gotówkę, która też dobrze się trzyma w przegródce z dowodem. Wymiar zewnętrzny etui to 13×10. A przez zastosowanie cienkiej skóry z boku bydlęcego i cieniowaniu brzegów można je nosić w kieszeni spodni bez obawy o nadmierne wybrzuszanie jej. W ramach rozgrzewki przed większymi portfelikami zrobiłem również taką małą okładkę na 4 karty. Te same materiały, nici i wybijaki, co w przypadku większych wyrobów.

Jak się robi takie fajne prezenty?

Po pierwsze, trzeba mieć jakiś szablon, zrobić wg niego parę wyrobów, a potem poprawić. To tak w skrócie. A w szczególe to zaczyna się od skóry garbowanej roślinnie o grubości około 2mm, oczywiście z polskiej garbarni. Potrzebne elementy powycinałem, następnie wykończyłem krawędzie przedniego płatu na mniejsze kieszonki. Po zszyciu nie byłoby to łatwe, ze względu na brak dostępu. W bardziej złożonych niż np. paski do spodni wyrobach staram się wycinać tylko jeden element pod docelowy wymiar, a pozostałe robię o kilka milimetrów większe. Dzięki temu oszczędzam czas na szlifowaniu krawędzi. Elementy docięte pod wymiar mniejszego bardzo równo przylegają do siebie na brzegach.

To, co miało być pofarbowane, otrzymało swój kolor. Zielony to Eco Flo Waterstain Green, a ten brązowy to Bordeaux. W niektórych sklepach wspomniana farba występuje jako farba do krawędzi, jednak producent niczego takiego w specyfikacji produktu nie stwierdza, więc używam jej z powodzeniem do barwienia lica skóry. Jest to bardzo przyjemny środek, bo przede wszystkim nie śmierdzi (za rozpuszczalnik robi tu woda). Łatwo ją kontrolować, nie wsiąka tak szybko jak Fiebing’s, no i czyszczenie pędzelków to łatwizna.

Gdy farba była już sucha, przyszła kolej na wykańczanie lica. Tutaj prosto i bez zaskoczenia. Mieszanka woskowo-tłuszczowa. Nałożyłem, poczekałem, aż tłuszcz wsiąknie, a wosk zaczeka na swoją kolej na wierzchu lica. Potem szmatka w dłoń i polerka, aż do osiągnięcia zadowalającego połysku.

Mając gotowe elementy przystąpiłem do montażu, w sensie klejenia, a następnie zszywania. Tutaj w ruch poszły zakupione ostatnio wybijaki. Przyjechały aż z Chin, jakość wykończenia była taka, jak ich cena (czyli niska). Ale nie ma takiego narzędzia, którego nie da się trochę poprawić… po 40 minutach polerki (mini lusterko na każdym ząbku) dają rady jak droższe z tych tańszych firmy IVAN. Ogólnie warte polecenia. Nici to 0,8mm (Slam) w przypadku zielonego etui i 0,4mm (Combi) na brązowym.

Na sam koniec to, co każdy kaletnik lubi najbardziej, czyli krawędzie. Trochę mini szlifierką, trochę ręcznie, trochę drewienkiem i gumą tragakantową… a na koniec nawet woskiem pszczelim na gorąco. Wyszły równe, gładkie i błyszczące. Voila etui na dokumenty gotowe. Sztuk dwie podano.

2 komentarze do “Kolorowe etui na dokumenty

  1. Maciej pisze:

    Cześć, jaki rozstaw zębów w nowych wynikach?

  2. P.B. pisze:

    Dziurka jest co 5mm, mierzone od środka dziurki pierwszej do środka dziurki kolejnej. Zestaw z Ali za 30zł 🙂

Komentarze wyłączone