Blog
Okładka XXL z zakładką na książki grube i nie tylko
Zadanie: zrobić okładkę, w której będzie wygodnie trzymać książki w czasie podróży, tak żeby po przeczytaniu wyglądały jak nowe mimo poniewierki w bagażu. A do tego w miarę trzymać się projektu.
Okładka wyszła bardzo duża, ponieważ musiała mieścić największe z popularnych rozmiarów książek. Bez problemu można w nią zawinąć 1000-stronicowego Shoguna Jamesa Clavella w grubej okładce o wysokości około 22cm, ale równie dobrze się sprawdzi dla skromniejszych objętościowo czytadeł. Dlaczego? Bo okładka ma tylko jedną zakładkę wewnętrzną, w którą wsadza się jedno ze skrzydeł okładki książki. Z drugiej strony zakładki nie ma, co pozwala dopasować okładkę do każdej grubości książki. Całość zamykana jest na pasek ze szlufką, po owinięciu go wokół książki. To był kolejny projekt, w którym użyłem stempelka z druku 3D, ponieważ potrzebne było logo – podpis. W komplecie wykonałem również zakładkę do książek z tym samym logo, którą można chować do dedykowanej kieszonki.
Jak to jest zrobione
Główną część okładki na książki wykonałem ze skóry o grubości około 3mm. Standardowo z polskiej i garbowanej roślinnie. Ta sama skóra posłużyła do wykonania zakładki, dodatkowej wyjmowanej z kieszonki zakładki do książek oraz paska. Kieszonka na zakładkę jest z cieńszej skóry, około 2mm. Niebieski kolor to Kenda Toledo Super, czyli farba, w której moczy się elementy. Wtedy daje najfajniejsze efekty. Kiedy używam tej farby, cieszę się, że mam balkon i dobrą maskę z odpowiednim pochłaniaczem. Taka jest cena za najładniejszy niebieski i czerwony spośród posiadanych przeze mnie farb. Brązowy to Fiebing’s Dark Brown. Elementy zszywałem nicią Ritza Tiger 0,8mm, a wybijaki do dziurek miały rozstaw 5mm. Lico wykończyłem moją mieszanką woskowo-tłuszczową. Pasek doszyłem do okładki, a później okazało się, że zamiast artystycznego zaplątywania łatwiej i wygodniej jest zabezpieczyć całość przed otwieraniem się za pomocą pętelki na pasek na froncie. Krawędzie standardowo wyszlifowane papierem ściernym i wygładzone drewienkiem.
Chwila już minęła odkąd skończyłem pracę nad tą okładką. Zapamiętam ją nie tylko ze względu na rozmiar – w trakcie wykonywania jej było całkiem sporo zmian względem pierwotnego projektu. Generalnie dotyczyły one wygody użytkowania: chciałoby się powiedzieć, że ostatecznie proste rozwiązania działają najlepiej. Ta podróżna okładka miała być trochę bardziej fikuśna, ale korzystanie z niej byłoby wtedy mniej praktyczne.
Jeśli potrzebujesz okładki o niecodziennym wyglądzie, to mogę taką wykonać. Ale mam też sporo ciekawych propozycji standardowych wzorów. Poniżej kilka linków do obecnej oferty, które mogą się okazać interesujące.












